Wierzę, że im bardziej się kocha, tym więcej się czyni,
gdyż miłości, która nie jest niczym więcej niż uczuciem,
nie mógłbym nawet nazwać miłością.
* Wspomnienia Taemin'a są zapisane kursywą*
- Chodźcie! - Donghae gestem dłoni zachęcił nas do pójścia za nimi i tak też się stało. Byłem na prawdę podekscytowany i ciekawy jaka będzie ta impreza, jednak nie spodziewałem się, że go tutaj zobaczę. Wszystko bym przeżył, ale skąd nagle on się tu wziął ? To było na prawdę dziwne.
W pierwszej chwili nie wiedziałem jak mam się zachować w stosunku do niego. Nie widzieliśmy się z jakieś.. 5 lat ? Poza tym nie przepadałem za jego towarzystwem od ostatniego incydentu.
Pamiętam dokładnie ten dzień, w którym upokorzył mnie przy całej klasie.. właściwie szkole. Gdyby to zdarzenie miało miejsce teraz, najzwyczajniej w świecie miałbym na to wyjebane, wtedy jednak byłem młody i głupi. Kiedy cała szkoła dowiedziała się, że jestem homoseksualny, zrobiła się taka afera, że prawie wyleciałem ze szkoły. Ludzie są na prawdę okrutni. Przez niego nie spałem po nocach i płakałem. Ale dziś to właśnie wydarzenie sprawiło, że mam wszystko gdzieś i nie przejmuję się tak krytyką. Ahh i to wtedy właśnie za wszelką cenę powtarzałem sobie, że nie zerwę z chłopakiem choćby nie wiem co. Chyba bałem się, że znów może przytrafić mi się podobna sytuacja, gdy ja zerwę, a nie osoba z którą jestem. W każdym razie nie zamierzałem się na nim odgrywać, to wydarzyło się dawno i każdy z nas dorósł i dojrzał. Tak myślałem póki moje uczucia nie zaczęły odradzać się na nowo.
Wiedziałem wtedy, że tego wieczora nic dobrego mnie nie spotka. Chociaż może nie będzie tak źle. Uśmiechnąłem się tylko w jego stronę i wszedłem do środka starając się nie zgubić grupy z oczu.
Cała sala przepełniona była przeróżnymi ludźmi, a alkohol dosłownie lał się po podłodze. Muzyka była również bardzo fajna i najwidoczniej przypadła również Key do gustu, bo od razu wystartował na parkiet i zaczął swoje wygibasy.
Jonghyun nie lepszy. Tańczył z Jin co przyprawiło mnie o palpitacje serca. Oni razem ? Chyba na prawdę już źle widzę. Nie miałem już więcej sił na taniec dlatego też przysiadłem przy barze.
- Oho chłopie! Widzę, że dziś do domu sam nie dojdziesz! - Barman zaśmiał się pogodnie i podsunął mi pod nos kieliszek z boskim napojem. Wziąłem kieliszek w dłoń i bez zastanowienia opróżniłem jego zawartość.
- No teraz na pewno nie. - Uśmiechnąłem się w jego stronę i usłyszałem za sobą śmiechy chłopaków.
- Taemin żyjesz jeszcze? - Key z troską w głosie usiadł obok mnie i jak to miał w zwyczaju zaczął przyglądać mi się w skupieniu.
- Żyję i piję, tańczę i piję.
- Widać. - Jonghyun zaczął swój dziwny 'taniec' brwiami i zrobił minę w stylu 'ten to ma nieźle najebane w głowie'. Wywróciłem teatralnie oczami i zająłem się opróżnianiem kolejnych kieliszków.
- Key chodźmy do pokoju.. - Jonghyun zaczął udawać strasznie zmęczonego, a tak na prawdę alkohol sprawił, że stał się bardziej otwarty i chciał skorzystać z okazji i przeżyć swój pierwszy raz z Divą. Słysząc odmowę ułożył głowę na ramieniu Key i słodkim głosem zaczął swój wywód.
- Key bardzo Cię proszę. Chodźmy się poł.. znaczy do pokoju odpocząć. No nie daj się prosić.. mój ukochany.
- Amm.. no dobrze. - Key niby to od niechcenia, a z chytrym uśmieszkiem zgodził się pójść do hotelu.
Pamiętam dokładnie ten dzień, w którym upokorzył mnie przy całej klasie.. właściwie szkole. Gdyby to zdarzenie miało miejsce teraz, najzwyczajniej w świecie miałbym na to wyjebane, wtedy jednak byłem młody i głupi. Kiedy cała szkoła dowiedziała się, że jestem homoseksualny, zrobiła się taka afera, że prawie wyleciałem ze szkoły. Ludzie są na prawdę okrutni. Przez niego nie spałem po nocach i płakałem. Ale dziś to właśnie wydarzenie sprawiło, że mam wszystko gdzieś i nie przejmuję się tak krytyką. Ahh i to wtedy właśnie za wszelką cenę powtarzałem sobie, że nie zerwę z chłopakiem choćby nie wiem co. Chyba bałem się, że znów może przytrafić mi się podobna sytuacja, gdy ja zerwę, a nie osoba z którą jestem. W każdym razie nie zamierzałem się na nim odgrywać, to wydarzyło się dawno i każdy z nas dorósł i dojrzał. Tak myślałem póki moje uczucia nie zaczęły odradzać się na nowo.
Wiedziałem wtedy, że tego wieczora nic dobrego mnie nie spotka. Chociaż może nie będzie tak źle. Uśmiechnąłem się tylko w jego stronę i wszedłem do środka starając się nie zgubić grupy z oczu.
Cała sala przepełniona była przeróżnymi ludźmi, a alkohol dosłownie lał się po podłodze. Muzyka była również bardzo fajna i najwidoczniej przypadła również Key do gustu, bo od razu wystartował na parkiet i zaczął swoje wygibasy.
Cały Kim Kibum. On zawsze był taki bezpośredni i wcale nie potrzebował zaproszenia, wręcz sam się wszędzie wpychał, nawet jak go nie chciano. Muszę przyznać, że ten widok był komiczny, Key wymachiwał rękoma na wszystkie możliwe strony jak wtedy gdy się denerwował. Zaraz za nim na parkiet wyszedł Jonghyun, który także zaczął wywijać w najlepsze z Kibum. Stałem tak kilka minut wpatrując się w nich, gdy nagle poczułem czyjąś dłoń na ramieniu. Dłoń ta niestety należała do Jin, który z chytrym uśmieszkiem wpatrywał się w moje oczy.
- Zatańczysz ?
- Ja ? Nie nie nie. - Nerwowo zacząłem machać rękoma, czasem miewałem takie przypuszczenia, że wiele rzeczy udziela mi się od Key.
Jednak mój towarzysz nie dawał za wygraną i wyciągnął mnie na parkiet. Nie byłem zadowolony z tego jednak, cóż mogłem zrobić. Chwilę później zaczęło mi się nawet to podobać, w końcu lubiłem tańczyć. Pod wpływem bliskości Jin coraz bardziej czułem, że źle robię, chociaż z drugiej strony powtarzałem sobie, że to tylko taniec. Tańczyliśmy tak kilka minut, kiedy to mój partner do tańca zmęczył się co najmniej jakby przebiegł 10 kilometrów. Rozejrzałem się po sali w poszukiwaniu Onew, właściwie to wiedziałem, że znajdę go przy barze ale chciałem jeszcze popatrzeć na słodką parkę na parkiecie. Jonghyun i Key byli tak zajęci sobą, że nawet nie zauważyli jak do nich macham, cóż w końcu byli tak zakochani w sobie, że świata poza sobą nie widzieli. Z wielkim uśmiechem na twarzy podszedłem do Onew, który sączył kolejnego drinka w samotności.
- Dubu czemu nie tańczysz ? Jesteś na mnie zły ?
- Taeminnie nie jestem zły. Nie miałem z kim tańczyć, a poza tym to ja mam lepsze rozrywki niż taniec. Ahh byłbym zapomniał. - Lider nie dokończył tylko podsunął mi szklankę z napojem alkoholowym.
- Dziękuję. - Przybliżyłem się do Onew i przez krótką chwilę podziwiałem jego idealną twarz. Miał takie czekoladowe oczy, w które mógłbym patrzeć wieczność i nigdy by mi się nie znudziły. Musnąłem lekko jego policzek i radością przyssałem się do słomki.
- Dubu.. wiesz, że jak się pije drinka przez słomkę to można szybciej się upić ?
- Czy Ty mi coś właśnie zasugerowałeś ? Chcesz żebym się upił ?! A może Ty chcesz się zalać w trupa, żebym musiał nieść Cię do domu, bo będziesz jak zwłoki ?!
- Aish! Hyung nie wymyślaj. - Pokręciłem głową kończąc swojego drinka. Po chwili jeszcze dodałem: - Onew.. może zatańczymy ?
- Słucham ? Wiesz, że nie lubię..
- Proszę, proszę.. wiesz, że ja lubię! - Zrobiłem minę zbitego pieska, która zawsze na wszystkich działała.
- Ehh niech Ci będzie, ale tylko raz!
Zerwałem się z krzesła i razem z Onew wyszliśmy na środek sali. Zaczęliśmy tańczyć w rytm muzyki, a z każdą sekundą zacząłem coraz bardziej oddalać się od rzeczywistości. Uwielbiałem tańczyć, bo właśnie wtedy wszystkie moje zmartwienia odchodziły w zapomnienie. Po skończonej piosence podeszliśmy do baru zamawiając wódki, po jednej dla każdego. Wiedziałem, że po wypiciu tego, nie będę świadom swoich czynów i trochę się tego bałem. Jednak mimo wszystko chciałem się upić, bo na prawdę lubiłem ten stan, gdyby tylko nie poranny kac. Kiedy barman wręczył nam krystaliczny napój, od razu zabrałem się za picie. Całą wódkę - czyli całe 700 ml wypiłem na raz czując jak wypala mi gardło. Czułem jak przyjemne ciepło rozlewa się do moich żył, a umysł przestaje pracować. Tak zdecydowanie nie byłem trzeźwy. Nie wiadomo dlaczego mój humor diametralnie się zmienił. Byłem zły, wręcz czasami agresywny dlatego tylko taniec mógł mi pomóc. W pewien sposób mnie uspokajał.
Tańczyłem dosyć długo czując jak coraz bardziej kręci mi się w głowie. Alkohol robił ze mną co chciał, a ja nic nie mogłem zrobić. W pewnym momencie ujrzałem Key w towarzystwie jakiejś kobiety.
- CZEKAJ CZEKAJ CZEKAJ! Key jest przebrany za kobietę i tańczy z kobietą !? - Tak zdecydowanie miałem coraz gorszy wzrok, jednak to była prawda. Nie mogłem powstrzymać śmiechu i śmiałem się sam do siebie jak ostatni dureń. Nie rozumiałem tylko dlaczego tańczy z kobietą, a nie Jonghyun. Właśnie.. gdzie jest Jonghyun ? Z tą myślą zacząłem rozglądać się po całej sali.
Jonghyun nie lepszy. Tańczył z Jin co przyprawiło mnie o palpitacje serca. Oni razem ? Chyba na prawdę już źle widzę. Nie miałem już więcej sił na taniec dlatego też przysiadłem przy barze.
- Oho chłopie! Widzę, że dziś do domu sam nie dojdziesz! - Barman zaśmiał się pogodnie i podsunął mi pod nos kieliszek z boskim napojem. Wziąłem kieliszek w dłoń i bez zastanowienia opróżniłem jego zawartość.
- No teraz na pewno nie. - Uśmiechnąłem się w jego stronę i usłyszałem za sobą śmiechy chłopaków.
- Taemin żyjesz jeszcze? - Key z troską w głosie usiadł obok mnie i jak to miał w zwyczaju zaczął przyglądać mi się w skupieniu.
- Żyję i piję, tańczę i piję.
- Widać. - Jonghyun zaczął swój dziwny 'taniec' brwiami i zrobił minę w stylu 'ten to ma nieźle najebane w głowie'. Wywróciłem teatralnie oczami i zająłem się opróżnianiem kolejnych kieliszków.
- Key chodźmy do pokoju.. - Jonghyun zaczął udawać strasznie zmęczonego, a tak na prawdę alkohol sprawił, że stał się bardziej otwarty i chciał skorzystać z okazji i przeżyć swój pierwszy raz z Divą. Słysząc odmowę ułożył głowę na ramieniu Key i słodkim głosem zaczął swój wywód.
- Key bardzo Cię proszę. Chodźmy się poł.. znaczy do pokoju odpocząć. No nie daj się prosić.. mój ukochany.
- Amm.. no dobrze. - Key niby to od niechcenia, a z chytrym uśmieszkiem zgodził się pójść do hotelu.
Chwilę później już ich nie było. Jonghyun dobrze wiedział co robi, a przecież Key tak łatwo było nabrać, że połknął haczyk.
Barman oznajmił mi, że więcej nie dostanę już wódki, przynajmniej nie od niego. Nawet już nie byłem w stanie pić, marzyłem tylko by się położyć, ale chyba był nie doszedł nawet do drzwi wyjściowych. Podniosłem się z krzesła w zamiarze poszukania Onew, nie próbowałem nawet wychodzić stąd sam, ponieważ wiedziałem, że się zgubię. Wzrokiem przeszukałem całą salę i ujrzałem Onew śpiącego w kącie z butelką wódki. Westchnąłem cicho i udałem się w jego stronę. Miałem trochę wyrzuty, że tak go budzę, bo pewnie śni o kurczakach ale musiałem.
- Dubu.. Onew obudź się. - Szepnąłem tuż nad jego uchem, ale nie widząc żadnej reakcji uniosłem głos.
- ONEW! PALI SIĘ! - Krzyknąłem dosyć głośno, na co Onew zerwał się z miejsca i zaczął krzyczeć.
- PALI SIĘ! GDZIE PALI SIĘ!? UCIEKAJMY! - Onew uniósł mnie i przerzucił przez swoje ramię biegnąc w stronę wyjścia.
- Po pierwsze to pali mnie gardło. Po drugie nie krzycz, bo jestem pijany i boli mnie głowa. A po trzecie nie biegnij, bo zwymiotuję. - Starszy ostrożnie odstawił mnie na ziemię i sam dopiero zaczął dochodzić do siebie.
- Ile wypiłeś? Ledwo stoisz. - Dubu spojrzał na mnie spod byka i patrzył na mnie w taki sposób jakby chciał mnie nim zabić.
- Nie wiem, proszę nie truj mi teraz. - Odwróciłem głowę na bok ciężko oddychając.
- Pójdę po resztę, a Ty tutaj poczekaj z jakieś pięć minut, bo zanim ich znajdę to wiesz.. tylko nigdzie nie idź! - Onew pomachał mi palem wskazującym i zniknął za drzwiami.
Oparłem się plecami o chłodne ściany budynku i powoli zjechałem w dół, ramionami obejmując swoje zgięte nogi. Przymknąłem powieki licząc, że może jakimś cudem cały alkohol wyparuje ze mnie i znów będę miał na wszystko siły i chęci. Nie czekałem długo, ponieważ chłopak zaraz wrócił siadając naprzeciw mnie. Nie miałem nawet siły unieść głowy dlatego siedziałem tylko i tuliłem się do starszego. Z daleka można było wyczuć zapach mocnych, męskich perfum - na prawdę ten zapach poruszał zmysły. Mając nadal przymknięte powieki, poczułem tylko jak za podbródek unosi moją głowę w górę. Nim zdążyłem otworzyć oczy poczułem, że motylki w moim brzuchu rozpoczynają swój maraton. Miał takie delikatne wargi, a jego pocałunki zawsze były pełne uczucia i czułości. Uniosłem powieki by spojrzeć w jego duże czekoladowe tęczówki jednak czekało mnie niemałe rozczarowanie.
- Jin?
Mam nadzieję, że podobało się wam, bo na prawdę wena opuściła mnie T.T
Hajin D:






W mojej gowie slysze tylko fuck fuck i fuck jak to on ja juz myslalm ze Onew a tu on no nie jaki smutne to i co teraz wykorzysta go czy co porwie albo Onew zobaczy i albo go pobije albo uzna za zdrade i zostawi tae no nie moge uwierzyc w to co sie stalo az sie boje nastepnego i nie wiedzialam ze tae ma az tak silna glowe fajnie ze tak sie bawi oby tylko jakoa obronil sie przed tym Jin bo nie wytrzymam duzo weny i powodzenia♥
OdpowiedzUsuńW sumie sama się sobie dziwię co ja tu narobiłam ^^
OdpowiedzUsuńNiestety nic nie mogę zdradzić, tak więc dziękuje i proszę czekaj na ósmą część. <3
O mamo, no to się porobiło na końcu. Mam nadzieję, że Taemin jakoś pozbędzie się tego Jina , bądź Onew w ostatniej chwili przyjdzie i zabierze go od niego. oO Nie no podziwiam Taemina wypicia takiej zawartości alkoholu i ciągle być świadomym co się robi. Zapewne niezły kacyk będzie go męczył na drugi dzień i mam nadzieję, że przy boku Onew, a nie Jina, który zapewne może wykorzystać stan chłopaka i zabrać go do siebie. Kurczę, mam nadzieję, że tak się nie stanie ;/ Weny Hajin <3
OdpowiedzUsuńNo cóż sama nie jestem w stanie przewidzieć co będzie dalej ^^
OdpowiedzUsuńW każdym razie bardzo dziękuje <3
Ahh no i czekam na KeyTae ^^ : 3
Akurat jest w trakcie tworzenia, więc powinien pojawić się w przeciągu paru dni ^^ Także zapraszam jakby co :D
Usuń