poniedziałek, 7 października 2013

Cz.8 Hitchhiking





Wierzę, że im bardziej się kocha,
tym więcej się czyni, 
gdyż miłości, 
która nie jest niczym więcej niż uczuciem, 
nie mógłbym nawet nazwać miłością.







Tyle się działo w ostatnim czasie. Brak czasu. Zapomniałam hasła. Dużo tego było.. w każdym razie kiedy zapomniałam hasła myślałam, że już nigdy tu nie wejdę. Laptop jeszcze mi się zepsuł - wszystko mi się usunęło. Kilka tysięcy zdjęć i piosenek. Zgroza. Na reszcie mam chwilę więc napiszę coś dla tych którzy jeszcze pamiętają o tym blogu. Nie będzie to długie, bo przez cały ten czas wena poszła się je**ć, ale coś na początek napiszę. Saranghae. <3


I love it *:






Miliony gwiazd na niebie, lecz ja czekam tylko na Ciebie.


Jin zawsze był skory do tego typu zachowań, co w tym momencie pogarszało moją obecną sytuację. Zdawałem sobie sprawę z tego, że kiedy Jinki dowie się o tym to sprawię mu wielki ból i będę mógł zapomnieć o nim. Jednak pomimo tego, nie zrobiłem nic, pozwoliłem mu na zbyt wiele i to był największy błąd w moim życiu. Chłopak najwidoczniej myślał, że chcę tego tak samo jak on. Jego ciepły oddech owiewał moją szyję, którą lekko przechyliłem na bok. Brak reakcji z mojej strony odebrał jako zgodę na dalsze pieszczoty. Tak bardzo chciałem by ta noc dobiegła końca, bym nie musiał już więcej oglądać go na oczy. Nie miałem sił protestować, najwidoczniej dopiero wtedy alkohol zaczął działać pełną parą. Mimo wszystko wiedziałem jakie wielkie ryzyko podejmuję. Po raz pierwszy czułem się słaby zarówno psychicznie jak i fizycznie. Co do Jin'a to chyba nigdy się nie zmieni, zawsze będzie uprzykrzać mi życie. W pewnym momencie moje powieki stały się tak ciężkie, że nawet nie próbowałem walczyć ze zmęczeniem. Czułem tylko jego wilgotne wargi na swojej szyi, które płynnie przemieszczały się po całej jej długości. Momentami nawet podobało mi się to co robi, jednak później nie czułem nic i nie wiedziałem już co się dzieje.
Zamiast po wstrzymywać Jin'a, zamartwiałem się co mam powiedzieć Onew. W tym momencie to było moim największym zmartwieniem, bo wiedziałem, że nic już nie mogę zrobić. Co ma się stać to i tak się stanie.
- Jin.. ja.. ugh.. - Z wielkim trudem wypowiadałem słowa.
- Ciii nic nie mów. - Jin spojrzał na mnie w sposób, który zawsze mnie rozczulał. W tym momencie zrobił to specjalnie, wiedział, że ulegnę.
Zagryzłem dolną wargę, wciągając powietrze do płuc. Dłonie miałem zaciśnięte w pięści i modliłem się by Jinki wrócił jak najszybciej i zabrał mnie stąd. W pewnym momencie poczułem, że unoszę się, kompletnie nie czułem gruntu pod nogami. Z trudem otworzyłem powieki orientując się, że Jin niesie mnie w zupełnie nieznane mi miejsce. Sam pewnie do końca nie wiedział dokąd zmierza.
- Gdzie Ty, znaczy my.. Jin stój. Czemu mi to robisz ?
- Spokojnie, zobaczysz. Czemu ? No wiesz.. pamiętasz jak ze mną zerwałeś ? No właśnie. Nie powinieneś tego robić. To był Twój błąd Minnie.. ale zawsze możesz go naprawić. I nie musisz mi dziękować, wiem, że tęskniłeś i chciałeś mnie zobaczyć. Właściwie to powinieneś podziękować Min.. emm nie ważne. - Urwał w połowie zdanie orientując się, że zaraz może wybuchnąć wielka kłótnia. Jin w gruncie rzeczy był na prawdę świetnym przyjacielem jak i chłopakiem. Tylko jego chora zazdrość zmieniła jego psychikę na tyle, by można było nazwać go szurniętym. Może gdyby nie był taki zazdrosny, nadal bym z nim był ? Chyba wolałem nie dopuszczać do siebie myśli, że jeszcze kiedykolwiek mógłbym z nim być. Nie odpowiedziałem mu nic, bo wiedziałem, że to nic nie da.


~ Chwilę później ~


Rozglądałem się po pomieszczeniu, jednak mrok jaki tutaj panował, utrudniał mi zobaczenie czegokolwiek. Jedynie widziałem kontury mebli i postać idącą w moją stronę. Serce waliło mi jak po porannym bieganiu, a kropelki potu spływały po policzkach.
- I jak księżniczko ? Lepiej ?
- Jin.. ja.. powiedz mi czego chcesz ? Dasz mi w końcu spokój ?!
- Ale ja nic nie chcę od Ciebie. Czegóż mógłbym chcieć od takiego niedojrzałego chłopca ? Proszę Cię nie ośmieszaj się.. no w każdym razie chcę tylko nastraszyć tego Twojego Onew. Jak kocha to przyjdzie.
- Nie mieszaj Onew w nasze sprawy! Jin ogarnij się! - Zerwałem się z łóżka na równe nogi czując, że chłopak coraz bardziej zaczyna działać mi na nerwy. Spokojnym jednak zdecydowanym krokiem szedłem w jego stronę, uważając by nie wpaść na coś po drodze. Dłonie ułożyłem na jego barkach i zacząłem lekko nim potrząsać.
- Po co Ci to wszystko ? Nie możesz zapomnieć o tym co było i po prostu sobie kogoś znaleźć ? Zacząć żyć na nowo.. Jin to wszystko nie ma sensu. Dobrze wiesz, że do Ciebie nie wrócę. - Westchnąłem cicho kucając na przeciw niego. W pewnym momencie poczułem jego wzrok na sobie oraz jego chłodne dłonie na swoich.
- Taeminah.. to nie takie proste jak Ci się wydaje. Kiedy ze mną zerwałeś obiecałem sobie, że kiedyś Cię znajdę i zrobię wszystko byś znów był tylko mój. Jesteś moją pierwszą i ostatnią miłością.
- Jin ale zrozum, że nic do Ciebie nie czuję, kocham Onew. - Wbiłem wzrok w podłogę i zamilkłem. Zacząłem zastanawiać się czy na prawdę nic już do niego nie czuję. Wprawdzie zawsze mnie pociągał, a na jego widok rumieniłem się i z ledwością łapałem oddech. Czyżby uczucie zaczęło się odradzać ? Oby nie.
Jin wstał i pociągnął mnie za sobą w stronę ciemnego korytarza. Po drodze mijaliśmy pokoje, jedne otwarte a inne zaryglowane na trzy spusty. Jednak moją uwagę przykuły bardzo jasne drzwi, w których stronę zmierzaliśmy. Nagle Jin zatrzymał się jakby zwątpił w to co chce zrobić. Mocniej ścisnął moją dłoń i otworzył drzwi, a naszym oczom ukazał się ogromny pokój. W prawym rogu stały obok siebie dwie duże szafy, na środku stało wielkie łoże, a obok niego mała komoda. Kiedy tylko zobaczyłem łóżko od razu się na nie rzuciłem nie pytając nawet o zgodę. Byłem wykończony i chciałem troszkę odpocząć, jednak wiedziałem, że Jin mi na to nie pozwoli.
Uśmiechnąłem się w jego stronę co wcale nie oznaczało, że jestem zadowolony z sytuacji w jakiej się znajduję. Po prostu myślałem, że jeśli będę miły dla niego to mnie wypuści. Zresztą mogłem sobie myśleć co chcę, przecież Jin nie zrezygnuje z takiej okazji.
- Taemin wiesz, że po tej nocy będziesz mój ? Na zawsze.
Nie zamierzałem mu odpowiadać, bo czasami traktował mnie jak powietrze. Był zbyt samolubny i w ogóle mnie nie rozumiał. Czasem trudno mu było zrozumieć samego siebie.
Jin zmierzał ku mnie z uśmiechem od ucha do ucha i w pewnym momencie jak długi padł na łóżko, właściwie to na mnie.
- Jin czyś Ty zgłupiał ?! Złaź ze mnie słoniu!
- Sugerujesz, że jestem CIĘŻKI ? Proszę Cię.
- Nie.. sugeruję, że nie masz co robić i żresz jak świnia! Weź się tuczniku!
- Ha. Wiesz co.. zresztą. - Jin ułożył się obok mnie, a ja poczułem wielką ulgę. Wprawdzie nie wyglądał na jakiegoś specjalnie utytego, ale widocznie pozory mylą. Kątem oka spojrzałem na jego twarz i aż przeszły mnie ciarki. W jednej sekundzie wszystkie wspomnienia wróciły. Przymknąłem powieki i wspominałem dzień , w którym go lepiej poznałem, nie tak jak w szkole. Była wtedy konkretna zima, śnieg miałem po kolana i ledwo doszedłem na przystanek. Jin również 'szedł' na przystanek, ale tuż przed nim wywrócił się, a ja zamiast mu pomóc śmiałem się w najlepsze. Chyba to zauważył, bo miał minę jakbym mu rodzinę zabił. No ale później złagodniał i tak to się zaczęło. Od tamtej chwili byłem zakochany w nim na zabój, do pewnego czasu.. Uchyliłem jedną powiekę spoglądając na Jin'a i nie dowierzałem jak to wszystko drastycznie się zmieniło. Leżę znów z nim na jednym łóżku, na którym chce mnie zgwałcić, choć nie do końca to będzie gwałt, ponieważ po nie kąt sam tego chcę. To wszystko jest jednym wielkim żartem. Zdradzam Onew.. co ja ze sobą robię. Z przemyśleń wyrwał mnie głos Jin'a.
- O czym myślisz ?
- O tym kiedy mnie zgwałcisz.
- Co ?! DLACZEGO MI NIE POWIEDZIAŁEŚ, ŻE CHCESZ, ŻEBYM CIĘ ZGWAŁCIŁ ?!
- Bo jeśli masz mnie zgwałcić, to ja mam tego nie chcieć i sam powinieneś na to wpaść.
- W sumie.. to dlaczego o tym myślisz?
- Bo tak. Boże.. o czym my tu.. uh..
Westchnąłem na samą myśl o tej inteligentnej rozmowie. Jin przekręcił się na lewy bok, tak by móc mi się przyglądać. Jedną rękę ułożył na mojej klatce piersiowej i powoli przesuwał ją w dół. Przybliżył swoją twarz do mojej i wpił się w moje usta jak dziki zwierz.





~ Onew, Donghae,  Eunhyuk i Sungmin ~




- Mam nadzieję, że szybko się znajdzie. Mogłem go nie zostawiać.. co ja najlepszego zrobiłem... A gdzie jest Jin ?!
- Tego to ja nie wiem, ale na pewno się znajdą. Musimy być dobrej myśli.. Ja z Onew pójdziemy ich szukać, a wy idźcie, bo może wrócą.
- Arraso.
Razem z Donghae poszliśmy szukać naszych zgub, jednak żaden z nas nie przypuszczał, że tyle nas w lesie spotka.








Jutro napiszę kontynuację a tymczasem wybaczcie, że tylko tyle.. czekam na powrót weny ^-^

2 komentarze:

  1. Ooo wróciłaś! Nawet nie wiesz, jak się cieszę! ^^ Już myślałam , że opuściłaś bloga czy coś, a tu widzę trochę się działo. :( Wena na pewno do Ciebie powróci, musi! A jak nie, to swwuuaaa i przesyłam jej trochę od siebie. <3
    Kurczaki, nie było Cię przez dwa miesiące, i trochę mi się zapominało o czym było Hitchhiking. Dla przypomnienia sobie przelecę z dwa odcinki wstecz i wtedy na pewno mi się przypomni. ^^
    Nie Taemin, nie! Nie rób tego, ugh.. ;(
    To je żart prawda? On nie prześpi się z Jinem? oO
    Do tego uczucia Taemina do niego chyba lekko się odrodziły i to mi nie bardzo pasuje. Przecież ma Onew, kocha go, więc powinien spieprzać - za przeproszeniem - stamtąd, jak najdalej. Tak w ogóle to gdzie Jin go zaprowadził? Hotel? oO Mamo, zaczyna się sypać, jednak jestem dobrej myśli, że nic się nie wydarzy.
    Onew i Donghae idą razem do lasu. Jezusie, chyba mam spaczony umysł skoro przywołuje same seksistowskie wizje do mózgu. XD Tylko niech oni czegoś też nie odwalą albo chociaż Donghae nie zacznie podlizywać się do Lee. xD
    Fajnie by było, jakby udało Ci się dodać dalszą część, tak jak napisałaś. ^^ Bardzo ciekawi mnie co sie teraz stanie. oO Czy ich znajdą i w ogóle. Om, omo ,omo. Tae! Nie rób głupstw no, bo ci mleko bananowe zabiorę! A nawet cały zapas. xD
    Weny~~ kochana i jeszcze raz fajnie, że udało Ci się powrócić do nas keke. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. WRÓCIŁAŚ!
    HAJIN!
    JAK JA SIĘ STĘSKNIŁAM!
    Dobra, już się uspokajam i przechodzę do rozdziału... Ekhem...xD
    Powiem ci, że ten cały Jin mi się od początku nie podobał... Niby taki dobry, sratatata, a wychodzi, że jest zwykłym... Nie będę się wyrażać... I do tego Taemin... Dlaczego on zdradza Jinkiego?;___; Przecież to taki dobry Kurczak:( Mam nadzieję, że jakoś się to ułoży wszystko... I ten Donghae... W ogóle to wszystko takie skomplikowane>.< Albo ja głupia... Ale zostańmy przy tym, że skomplikowane, dobrze?:P
    No cóż, wydaje mi się, że na dzisiaj to tyle;) Następny komentarz będzie dłuższy, obiecuję^^ Po prostu muszę się od nową w to opowadanie wdrożyć xD
    Hwaiting~!
    Pozdrawiam, Yuri<3
    PS.: super, że wróciłaś!:*

    OdpowiedzUsuń